Czcionka
Pierwsza pomoc
Pierwsza pomoc

Pierwsza pomoc (11)

poniedziałek, 23 stycznia 2012 19:40

Nowe przepisy dotyczące resuscytacji już niedługo?

Opublikowane przez Zbyszek
Nowe przepisy dotyczące resuscytacji już niedługo?

Zgodnie z badanami, mózg człowieka może być niedotleniony przez ok. 3-5 minut. Po tym czasie zachodzą nieodwracalne zmiany w organizmie. Stąd tak istotna jest pierwsza pomoc u ofiar wypadków. Jednak nie metodą „usta-usta”, a poprzez ucisk klatki piersiowej – to najnowsze doniesienia ekspertów Brytyjskiej Fundacji Serca.

Specjaliści z Brytyjskiej Fundacji Serca postulują o wprowadzenie znaczących zmian w zasadach niesienia pierwszej pomocy. Jak tłumaczą, stosowanie metody „usta-usta” może prowadzić do zwiększenia ryzyka śmierci. Zalecają jednocześnie, by wykonywać reanimację uciskając klatkę piersiową w tempie 100, 120 ucisków na minutę – dla ułatwienia – w takt piosenki „Stayin Alive” zespołu Bee Gees.

Prawdą jest, że najczęściej stosowaną metodą resuscytacji ofiar w Polsce jest metoda „usta –usta”. Jednak, jak tłumaczą specjaliści z Brytyjskiej Fundacji Serca, zabieg ten nie zawsze jest wskazany. Stosowana przez udzielających pomocy wentylacja sprawia bowiem, że serce zbyt długo pozostaje bez ruchu, przez co zwiększa się ryzyko poniesienia śmierci przez ofiarę wypadku. – Płuca posiadają odpowiedni zapas tlenu, stąd bardziej istotnym przy resuscytacji staje się przywrócenie pracy serca poprzez szybkie uciski klatki piersiowej na wysokości mostka w tempie 100, 120 ucisków na minutę – mówi Natalia Henczke, specjalista ze sklepu medycznego Twoja-Apteczka.

Warto też wspomnieć, że zgodnie z informacjami opublikowanymi przez Brytyjską Fundację Serca, udzielający pierwszej pomocy nie są chętni by robić to metodą „usta-usta” ze względu na obawę zakażenia lub zwykłą niechęć do takiej formy kontaktu z obcą osobą. Pamiętajmy jednak, że zgodnie z przepisami kodeksu karnego, kto nie udziela pomocy osobie znajdującej się w bezpośrednim zagrożeniu utraty życia lub zdrowia, podlega karze pozbawienia wolności do 3 lat. - Oczywiście dotyczy to przypadków, w których udzielenie pomocy jest możliwe, zatem nie spowoduje zagrożenia dla osoby pomagającej lub innych – dodaje Natalia Henczke.

Trzeba sobie uświadomić, że to od reakcji i umiejętności często postronnych osób może zależeć życie i zdrowie nasze czy naszych bliskich. Oprócz śledzenia informacji na temat pierwszej pomocy, na pewno poleca się także trening na fantomie, czyli manekinie człowieka umożliwiającym ćwiczenie pełnego zakresu czynności resuscytacyjnych. Fantomy, jakie znaleźć można w sklepach mogą kosztować nawet 5 tysięcy złotych – najtańsze, niecały tysiąc. Dzięki nim możemy ćwiczyć umiejętności udzielania pierwszej pomocy nie tylko osobom dorosłym, ale także dzieciom i niemowlakom. To naprawdę niewielkie poświęcenie w zamian za to, że być może kiedyś będziemy mogli w ten sposób pomóc.

Źródło: www.twoja-apteczka.pl

niedziela, 26 czerwca 2011 09:55

Kto może szkolić pracowników z udzielania pierwszej pomocy?

Opublikowane przez Agnieszka
Kto może szkolić pracowników z udzielania pierwszej pomocy?

Kto może szkolić pracowników z udzielania pierwszej pomocy? Czy tylko ratownik medyczny? Jakie szkolenie należy odbyć, żeby szkolić pracowników z udzielania pierwszej pomocy?

Odpowiedź:

Przepisy nie określają szczegółowych wymagań co do kwalifikacji, jakie powinna posiadać osoba przeprowadzająca szkolenia z udzielania pierwszej pomocy przedlekarskiej. Istotne znaczenie będzie tu miał zakres szkolenia, gdyż inaczej będziemy rozpatrywać realizację ,,klasycznego" programu szkolenia z dziedziny bhp, a inaczej typowe szkolenie na temat udzielania pierwszej pomocy dla pracowników, o których mowa w art. 2091 § 1 pkt 2 lit. a ustawy z dnia 26 czerwca 1974 r. - Kodeks pracy (tekst jedn.: Dz. U. z 1998 r. Nr 21, poz. 94 z późn. zm.) - dalej k.p.

Obowiązujące przepisy określają jedynie dwa przypadki, w których wymagane są szczególne kwalifikacje (tytuł lekarza systemu Państwowego Ratownictwa Medycznego, pielęgniarki systemu Państwowego Ratownictwa Medycznego lub ratownika medycznego). Są to:

  1. Edukacja z pierwszej pomocy przedmedycznej prowadzona w ramach systemu oświaty, o której mowa w ustawie z dnia z dnia 7 września 1991 r. o systemie oświaty (tekst jedn.: Dz. U. z 2004 r. Nr 256, poz. 2572 z późn. zm.) - u.s.o.;
  2. Zajęcia z pierwszej pomocy prowadzone w ramach szkolenia osoby ubiegającej się o uprawnienie do kierowania pojazdem silnikowym albo tramwajem (prawo jazdy).

Pozostałe szkolenia może prowadzić tak naprawdę każdy.

Uzasadnienie:

Przepisy z zakresu bezpieczeństwa i higieny pracy nakładają na pracodawców obowiązek zapewnienia sprawnie funkcjonującego systemu pierwszej pomocy w razie wypadku (§ 44 ust. 1 rozporządzenia Ministra Pracy i Polityki Socjalnej z dnia 26 września 1997 r. w sprawie ogólnych przepisów bezpieczeństwa i higieny pracy; tekst jedn.: Dz. U. z 2003 r. Nr 169, poz. 1650 z późn. zm.). Wiąże się to nie tylko z zapewnieniem systemu łączności oraz materialnych środków do udzielania pierwszej pomocy (np. opatrunków), ale również z wyznaczeniem i przeszkoleniem wybranych pracowników. W niektórych zakładach pracy pracodawcy są zobowiązani do przeszkolenia niemal całego personelu (np. nauczycieli w szkołach i placówkach oświatowych), gdyż wynika to ze szczegółowych przepisów (§ 21 rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej i Sportu z dnia 31 grudnia 2002 r. w sprawie bezpieczeństwa i higieny w publicznych i niepublicznych szkołach i placówkach; Dz. U. z 2003 r. Nr 6, poz. 69 z późn. zm.). Poza szkoleniami specjalistycznymi, przeznaczonymi dla wybranych pracowników, elementy pierwszej pomocy znajdują się w ramowych programach obowiązkowych szkoleń z zakresu bezpieczeństwa i higieny pracy, jakie musi przechodzić każdy pracownik wstępnie i okresowo.

W przypadku szkoleń z zakresu bhp, a w szczególności instruktażu ogólnego, sprawa wydaje się być oczywista, gdyż zgodnie z § 10 ust. 2 rozporządzenia Ministra Gospodarki i Pracy z dnia 27 lipca 2004 r. w sprawie szkolenia w dziedzinie bezpieczeństwa i higieny pracy (Dz. U. Nr 180, poz. 1860 z późn. zm.), instruktaż ogólny prowadzi pracownik służby bhp, osoba wykonująca u pracodawcy zadania tej służby albo pracodawca, który sam wykonuje takie zadania lub pracownik wyznaczony przez pracodawcę, posiadający zasób wiedzy i umiejętności, zapewniający właściwą realizację programu instruktażu, mający aktualne zaświadczenie o ukończeniu wymaganego szkolenia w dziedzinie bezpieczeństwa i higieny pracy. Ustawodawca zakłada, że każdy, kto posiada kwalifikacje pracownika służby bhp, posiada również odpowiedni zasób wiedzy i umiejętności, aby zapewnić odpowiedni poziom szkolenia w zakresie bhp, zobowiązując go do omówienia zasad udzielania pierwszej pomocy w ramach przeprowadzanego szkolenia wstępnego ogólnego w zakresie bhp.

W przypadku szkoleń specjalistycznych, tj. tych, których celem jest np. przygotowanie wyznaczonych pracowników do udzielania pierwszej pomocy w razie wypadku, sprawa nieco się komplikuje, gdyż osoba mająca skutecznie przygotować personel do prowadzenia akcji ratowniczych, musi sama dysponować stosowną wiedzą. Niestety jednak, w żadnym przepisie nie znajdziemy wzmianki na temat kwalifikacji takiego szkoleniowca. Istniejące w naszym kraju organizacje czy stowarzyszenia, których celem jest np. ,,rozwijanie wiedzy na temat ratowania ludzkiego życia przez poprawa standardów resuscytacji w Polsce oraz promocja i koordynacja praktycznej aktywności instytucji zainteresowanych realizacją metod resuscytacji krążeniowo-oddechowo-mózgowej" (Polska Rada Resuscytacji) prowadzą szkolenia dla instruktorów pierwszej pomocy, jednakże robią to w oparciu o swoje autorskie programy, a nie wytyczne wynikające, np. z ustaw czy rozporządzeń Ministra Zdrowia. Niektóre organizacje (np. Polski Czerwony Krzyż) organizują szkolenia dla kadry instruktorskiej, jednakże zastrzegają sobie prawo wyłącznie do prowadzenia szkoleń na własne zlecenie (uchwała 141/07 Zarządu Głównego PCK z dnia 27 marca 2007 r.). Istnieje również wiele organizacji międzynarodowych (np. Europejska Rada Resuscytacji, Emergency First Response, American Heart Association, Maltańska Służba Medyczna), które kształcą, a następnie w swoisty sposób ,,licencjonują" instruktorów udzielania pierwszej pomocy. Problem polega tylko na tym, że każda z ww. organizacji honoruje wyłącznie swoje ,,papiery".

Powyższe organizacje czy stowarzyszenia, poprzez wieloletnią pracę wybitnych przedstawicieli różnych gałęzi medycyny wypracowały indywidualne standardy i systemy nauczania, których celem jest jak najskuteczniejsze udzielenie pierwszej pomocy. Należy jednak zaznaczyć, że obecne przepisy (a raczej ich brak), umożliwiają organizowanie i prowadzenie szkoleń przez każdego, kto ,,czuje się na siłach", aby je przeprowadzić. Wyjątkiem będzie edukacja z pierwszej pomocy przedmedycznej prowadzona w ramach systemu oświaty, o której mowa w u.s.o. oraz zajęcia z pierwszej pomocy prowadzone w ramach szkolenia osoby ubiegającej się o uprawnienie do kierowania pojazdem silnikowym albo tramwajem (prawo jazdy). W powyższych przypadkach obowiązują przepisy art. 8 ust. 2 i 4 ustawy z dnia z dnia 8 września 2006 r. o Państwowym Ratownictwie Medycznym (Dz. U. Nr 191, poz. 1410 z późn. zm.), które stanowią, że szkolenia te powinny być przeprowadzane z udziałem:

  • lekarzy systemu Państwowego Ratownictwa Medycznego,
  • pielęgniarek systemu Państwowego Ratownictwa Medycznego,
  • ratowników medycznych

oraz

  • nauczycieli posiadających odpowiednie przygotowanie, określone w rozporządzeniu Ministra Zdrowia z dnia 26 sierpnia 2009 r. w sprawie przygotowania nauczycieli do prowadzenia zajęć edukacyjnych w zakresie udzielania pierwszej pomocy (Dz. U. Nr 139, poz. 1132).

Aby móc prowadzić szkolenia z zakresu pierwszej pomocy nie trzeba legitymować się jakimiś specjalnymi certyfikatami, a jedynie należy posiadać do tego odpowiednią wiedzę. Z drugiej strony, jako uczestnik wielu kursów czy szkoleń z zakresu udzielania pierwszej pomocy prowadzonych przez znakomitych praktyków (lekarzy czy ratowników medycznych), nie wyobrażam sobie, aby osoba nieposiadająca specjalistycznego wykształcenia medycznego oraz co najmniej kilkuletniej praktyki, była w stanie sprostać tak trudnemu zadaniu i zdołała odpowiedzieć na mnóstwo, nierzadko bardzo trudnych pytań, jakie zdają słuchacze podobnych szkoleń.

Maciej Ambroziewicz

Źródło: www.abc.com.pl

Rozmieszczenie i ilość apteczek pierwszej pomocy w zakładzie pracy

Na terenie zakładu pracy, w związku ze stałym rozwojem firmy i pojawiającym się nowym parkiem maszynowym, społeczny inspektor pracy wpisem w książce zaleceń polecił pracodawcy zapewnienie sprawnie funkcjonującego systemu udzielania pierwszej pomocy adekwatnie do rodzaju wykonywanej pracy i występujących na terenie zakładu pracy zagrożeń dla zdrowia i życia pracowników. Pracodawca zapewnił na każdym piętrze po jednej apteczce. Na każdym piętrze znajdują się co najmniej 2 odrębne wydziały produkcyjne. Twierdzi, że wyposażenie apteczek jest w zupełności wystarczającym zabezpieczeniem i spełnia obowiązek nałożony na niego w przepisach prawa. Czy ma rację?

Pracodawca powinien dokonać dokładnej analizy zagrożeń występujących w zakładzie pracy i na ich podstawie powinien podjąć decyzję, jak zorganizować i usprawnić system udzielania pierwszej pomocy.

Pracodawca powinien mieć świadomość odpowiedzialności, jaką poniesie w przypadku nieodpowiedniego wyposażenia zakładu pracy w system udzielania pierwszej pomocy. Zgodnie z Kodeksem karnym, kto człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu nie udziela pomocy, mogąc jej udzielić bez narażenia siebie lub innej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Obowiązki pracodawcy

Pracodawca prowadzący działalność, która stwarza możliwość wystąpienia nagłego niebezpieczeństwa dla zdrowia lub życia pracowników, jest obowiązany podejmować działania zapobiegające takiemu niebezpieczeństwu.

Ustawodawca nałożył na pracodawcę wiele obowiązków związanych bezpośrednio z zagrożeniami, jak również zabezpieczeniem w przypadku zaistnienia zagrożenia zdrowia i życia. I tak, pracodawca ma obowiązek m.in.:

  • przekazywać pracownikom informacje o zagrożeniach dla zdrowia i życia występujących w zakładzie pracy, na poszczególnych stanowiskach pracy i przy wykonywanych przez pracowników pracach,
  • przekazywać pracownikom informacje o zasadach postępowania w przypadku awarii i innych sytuacji zagrażających zdrowiu i życiu pracowników, działaniach ochronnych i zapobiegawczych podjętych w celu wyeliminowania lub ograniczenia tych zagrożeń,
  • informować pracowników o pracownikach wyznaczonych do udzielania pierwszej pomocy oraz wykonywania działań w zakresie zwalczania pożarów i ewakuacji pracowników,
  • udostępnić pracownikom, do stałego korzystania, aktualne instrukcje bezpieczeństwa i higieny pracy dotyczące udzielania pierwszej pomocy, w tym zasady postępowania w sytuacjach awaryjnych stwarzających zagrożenia dla życia lub zdrowia pracowników,
  • zapewnić odpowiednie do rodzaju niebezpieczeństwa urządzenia i sprzęt ratowniczy oraz ich obsługę przez osoby należycie przeszkolone, oraz udzielenie pierwszej pomocy poszkodowanym.
  • Zapewnić, aby prace, przy których istnieje możliwość wystąpienia szczególnego zagrożenia dla zdrowia lub życia ludzkiego, były wykonywane przez co najmniej dwie osoby, w celu zapewnienia asekuracji.

Źródło: INFOR.pl

wtorek, 15 marca 2011 11:06

Wstrząs - przyczyny i objawy

Opublikowane przez Agnieszka
Wstrząs - przyczyny i objawy

Wstrząs to ostra niedomoga układu krążenia, powodująca niemożność dostarczenia przez krew tlenu do tkanek i odebrania z nich produktów przemiany materii.

Objawy wstrząsu związanego z wewnętrznym krwawieniem mogą być początkowo nietypowe (np. nadmierne pobudzenie, agresja). Mogą rozwijać się bardzo powoli lub być maskowane przez inne urazy. Każde stłuczenie narządów wewnętrznych, powodujące wewnętrzne krwawienie, może doprowadzić do rozwoju wstrząsu.

Przykład

Często u osób po wypadku komunikacyjnym można zaobserwować pobudzenie. Uraz psychiczny, wyrzut hormonów stresowych maskują ból, kompensują doraźnie nawet utratę krwi. Trudno jest opanować zachowanie poszkodowanego, który wykazuje tendencję do bagatelizowania urazu. Efekt hormonalny jest jednak krótki i po chwili poszkodowany może stracić przytomność.

Złamania kości i urazy stawów

Zamknięte złamania kości lub urazy stawów również mogą być przyczyną wstrząsu, ponieważ towarzyszy im ból i - często - krwawienie do mięśni.

Ważne

Przy złamaniu zamkniętym kości udowej może dojść do utraty ok. 1,5 l krwi wokół złamania, przy złamaniu kości ramieniowej - ok. 0,5 l krwi - z ok. 5-6 l krwi krążącej w organizmie ludzkim. Natomiast złamanie miednicy może spowodować utratę nawet 5 l krwi do jamy brzusznej!

Pierwsza pomoc w razie wstrząsu wywołanego zamkniętym złamaniem kości powinna polegać na delikatnym opatrzeniu i unieruchomieniu złamanej kończyny, co zapobiegnie uszkodzeniu naczyń krwionośnych i nerwów przez ostre odłamy kostne.

Przyczyny wstrząsu

Przyczyną wystąpienia wstrząsu może być:

  • utrata objętości krwi krążącej (krwawienie) lub jej osocza (oparzenie, biegunka),
  • uraz lub nagłe zaburzenia pracy serca (zawał),
  • rozszerzenie naczyń krwionośnych w odpowiedzi na ból, toksyny bakteryjne w zakażeniu (infekcję), substancję toksyczną, reakcję alergiczną.

Objawy wstrząsu

Objawy kliniczne reakcji wstrząsowej mogą przebiegać w kilku fazach. Początkowo, gdy mechanizmy kompensacyjne organizmu są jeszcze wydolne, człowiek może być przytomny, blady, spocony, mieć przyspieszoną czynność serca, przyspieszone oddychanie, może odczuwać niepokój, może być nawet pobudzony i agresywny. Jest to zasługa stresowego wydzielania między innymi adrenaliny i endorfin. Hormony te podnoszą ciśnienie krwi, działają przeciwbólowo, nawet euforycznie, obkurczają naczynia w skórze i trzewiach (zmniejszając krwawienie) oraz przyspieszają czynność serca. Niestety, jest to krótkotrwały mechanizm ratunkowy.

Stopniowo kontakt z poszkodowanym może się pogarszać, pojawiają się kłopoty z porozumiewaniem, senność, sinica ust i paznokci, spłycenie oddychania oraz zwolnienie częstości tętna.

Załamanie mechanizmów obronnych ustroju powoduje utratę przytomności, bladość i (lub) sinicę skóry i śluzówek, tętno jest wolne (lub bardzo szybkie), słabo wyczuwalne, mięśnie stają się wiotkie, dochodzi do zwolnienia i zatrzymania oddychania i następnie również krążenia.

Przeciwdziałanie rozwijaniu się reakcji wstrząsowej w warunkach doraźnych polega na zatamowaniu ewentualnych krwotoków, zapobieganiu stratom ciepła, stabilizacji złamań i zwichnięć, działaniu przeciwbólowym, zapewnieniu komfortu oczekiwania oraz transportu poszkodowanego. W warunkach doraźnych nie wolno stosować żadnych leków przeciwbólowych, jest to dopiero zadanie lekarza!

Jeżeli osoba poszkodowana utraciła dużo krwi, to po założeniu opatrunków należy ułożyć jej kończyny wyżej niż poziom ciała. Może to nieco zwiększyć ciśnienie krwi w głowie i tułowiu.

Kontakt słowny

Bardzo istotne jest utrzymywanie kontaktu słownego z przytomnym poszkodowanym, aby zapewnić mu poczucie bezpieczeństwa, które mobilizuje wolę przetrwania trudnych chwil.

Ochrona przed stratami ciepła

Marznąca ofiara mobilizuje większość energii ustroju do ogrzewania ciała, przez co szybciej wyczerpują się mechanizmy obronne. Przyczynia się to znacząco do pogłębienia wstrząsu i pogarsza stan ogólny poszkodowanego w następstwie urazu. Podczas oczekiwania na pomoc pogotowia i transport do szpitala osoba poszkodowana zawsze jest narażona na znaczną utratę ciepła - nie tylko w zimie!

Nie powinno się ogrzewać aktywnie osób poszkodowanych we wstrząsie (np. przez gorące okłady, termofory), ponieważ rozszerzenie skórnych naczyń krwionośnych pogarsza ukrwienie narządów wewnętrznych.

Warto wiedzieć

Pacjenta można tanio i skutecznie okryć folią NRC. Folia termoizolacyjna stanowi rodzaj elastycznego ekranu odbijającego ok. 80% promieniowania podczerwonego. Na rynku funkcjonują różne nazwy folii termoizolacyjnej (np. płachta ratunkowa, koc przeżycia). Zastosowania folii termoizolacyjnej NRC to praktycznie najwygodniejsza technika ochrony przed wychłodzeniem podczas postępowania doraźnego.

Brak zdecydowanego przeciwdziałania rozwijającemu się wstrząsowi może doprowadzić do postępującego niedotlenienia życiowo istotnych narządów, a w konsekwencji śmierci!

Źródło: elettery.pl

środa, 09 lutego 2011 13:10

RKO osoby dorosłej dla ratownika niezawodowego

Opublikowane przez Agnieszka
RKO osoby dorosłej dla ratownika niezawodowego

Ciągły rozwój cywilizacyjny wprowadza w nasze życie wiele innowacji, ułatwień, ale również i zagrożeń. Obecnie uznaje się, że najczęstszą przyczyną zgonów wśród dorosłych są choroby układu krążenia, natomiast wśród dzieci są to urazy.

Każdego roku w Polsce tysiące mężczyzn i kobiet traci przytomność i umiera z powodów kardiologicznych, czyli związanych z nieprawidłowym funkcjonowaniem układu krążenia. Można tę liczbę zredukować poprzez szybkie rozpoczęcie resuscytacji krążeniowo-oddechowej (RKO).
W ostatnim okresie pojawiły się nowe propozycje udzielania pierwszej pomocy – wykonywania czynności związanych z resuscytacją krążeniowo oddechową. Zarówno Amerykanie, jak i Europejczycy, a dokładnie dwa międzynarodowe Towarzystwa Naukowe – Amerykańskie Towarzystwo Kardiologiczne (American Heart Association – AHA) oraz Europejska Rada Resuscytacji (European Resucitation Council – ERC) – już w roku 2005 podjęły decyzję o wprowadzeniu schematu 30 uciśnięć do 2 wdechów. Między zaleceniami towarzystw występowały drobne różnice dotyczące – Amerykanie rozpoczynali schemat od oddechów, Europejczycy od uciśnięć. Lata 2006-2010, w których prowadzono kolejny szereg badań, przyniosły wyniki wskazujące na to, że istotą prowadzenia czynności resuscytacyjnych są dobre, silne i szybkie uciśnięcia klatki piersiowej.
W większość przypadków, zanim dotrze pogotowie ratunkowe, mija ok. 8 minut. Szanse na uratowanie osoby poszkodowanej zależą od wdrożenia przez świadków zdarzenia trzech pierwszych ogniw łańcucha przeżycia. Wdrożenie resuscytacji krążeniowo-oddechowej i defibrylacji w przypadku nagłego zatrzymania krążenia.
Zanim podejdziemy do osoby poszkodowanej, upewnijmy się, czy wokół jest bezpiecznie. „Dobry ratownik to żywy ratownik” – głosi stara reguła ratowników, dlatego tak ważne jest sprawdzenie, czy na miejscu zdarzenia nic nam nie zagraża.

Główne zmiany w Wytycznych Resuscytacji Krążeniowo-Oddechowej - American Heart Association 2010

Łańcuch przeżycia

1. Niezwłoczne rozpoznanie zatrzymania krążenia oraz wezwanie pogotowia ratunkowego
2. Wczesna RKO ze zwróceniem szczególnej uwagi na uciskanie klatki piersiowej
3. Szybka defibrylacja
4. Skuteczne zaawansowane zabiegi resuscytacyjne
5. Zintegrowana opieka poresuscytacyjna

Wytyczne AHA na 2010 rok uszczegółowiły zalecenia dla niezwłocznego rozpoznania zatrzymania krążenia i wezwania pogotowia ratunkowego w oparciu o oznaki braku reakcji i oddechu poszkodowanego. Zmieniono wstępne postępowanie z oceny A-B-C na C-B-A. Wykluczono udrożnienie dróg oddechowych i sprawdzanie oddechu przez 10 sekund metodą „patrz, słuchaj, wyczuwaj”. Obecnie należałoby po rozpoznaniu nieprzytomności i braku normalnego oddechu niezwłocznie wezwać pomoc, poprosić o automatyczny zewnętrzny defibrylator AED i uciskać klatkę piersiową. Jeżeli ratownik udzielający pomocy nie uczestniczył dotychczas w żadnym szkoleniu z pierwszej pomocy, wykonuje jedynie uciśnięcia klatki piersiowej. Natomiast jeżeli ma przeszkolenie z pierwszej pomocy, może wykonywać uciśnięcia klatki piersiowej naprzemiennie z oddechami w sekwencji 30:2.
Jeżeli na miejscu zdarzenia dostępny jest defibrylator AED, należy go jak najszybciej podłączyć. Jego użycie w połączeniu z resuscytacją znacznie zwiększa szanse na przeżycie.

Uciśnięcia klatki piersiowej należy prowadzić według zasady „SZYBKO, MOCNO I SPRĘŻYŚCIE”. Tempo uciśnięć powinno wynosić co najmniej 100 uciśnięć na minutę. Głębokość uciśnięć w przypadku osób dorosłych została zmieniona z zakresu od 4 cm do 5 cm na co najmniej 5 cm.
Należy umożliwić całkowite rozprężenie klatki piersiowej po każdym uciśnięciu, a przy tym zaleca się minimalizowanie przerw w uciskaniu klatki piersiowej i unikanie nadmiernej wentylacji.
Resuscytacja z roku na rok staje się coraz łatwiejsza do wykonania oraz coraz bardziej optymalna dla poszkodowanego, jak również dla osoby ratującej. Niestety, jeżeli jej nie wykonamy, człowiek nie zostanie uratowany. Pamiętajmy również, że karetka – jeżeli ją wezwiemy – nie przyjedzie na miejsce zdarzenia natychmiast. Polskie realia poprawiły się wprawdzie w  ostatnich latach, ale wciąż daleko nam do sytuacji idealnej. Miejmy więc świadomość, że czas dojazdu może wynosić 8, 15, a czasem nawet 20 min i w tym czasie los poszkodowanego człowieka jest w naszych rękach.
Im więcej ludzi będzie potrafiło wykonywać te czynności i nie zawaha się tego zrobić, tym większe szanse na uratowanie osoby po nagłym zatrzymaniu krążenia NZK. Niestety, musimy pamiętać o tym, że bez odpowiedniego treningu i ćwiczeń coś, co z pozoru wydaję się łatwe, w warunkach stresu wcale takie łatwe nie jest.

Źródło: Praca i Zdrowie

środa, 02 lutego 2011 08:54

Pierwsza pomoc przedlekarska w szkole

Opublikowane przez Agnieszka
Pierwsza pomoc przedlekarska w szkole

Pytanie: Czy przepisy określają szczególny tryb przeszkolenia pracowników w udzielaniu pierwszej pomocy, czy wystarczający jest instruktaż ogólny?

Odpowiedź: Przepisy nie określają odrębnego trybu szkolenia pracowników w zakresie udzielania pierwszej pomocy.

Zapoznanie z zasadami udzielania pierwszej pomocy

Za wystarczające uznaje się zapoznanie z zasadami udzielania pierwszej pomocy przedlekarskiej w ramach:

1) instruktażu ogólnego,

2) szkolenia okresowego odpowiednio pracodawców, kierujących pracownikami oraz poszczególnych grup pracowników

realizowanych według programów stanowiących załącznik do rozporządzenie MGiP z 27 lipca 2004 r.

UWAGA! Pilnuj, aby nauczyciele, w szczególności prowadzący zajęcia w warsztatach, laboratoriach, a także zajęcia wychowania fizycznego, nabyli umiejętność udzielania pierwszej pomocy.

Twoim zadaniem jest zapewnienie sprawnie funkcjonującej pierwszej pomocy przedlekarskiej w razie wypadku oraz zapewnienie środków do udzielania pierwszej pomocy. Nie musisz samodzielnie wykonywać tych obowiązków, ale zlecając je innym, nie zwalniasz się z odpowiedzialności za nie.

Punkty pierwszej pomocy w szkole

Twoje obowiązki w zakresie wyposażenia szkoły w punkty pierwszej pomocy to:

1) zlecenie zorganizowania co najmniej jednego punktu pierwszej pomocy przedlekarskiej w pomieszczeniu lub wyodrębnionym miejscu o wystarczającej powierzchni, wyposażonego w:

  • umywalkę z ciepłą i zimną wodą,
  • niezbędny sprzęt, w szczególności: stolik, krzesła, leżankę (z zapewnieniem bezpośredniego dostępu co najmniej z trzech stron), szafkę z zamknięciem,
  • parawan,
  • środki do udzielania pierwszej pomocy,

2) dopilnowanie, aby w punktach pierwszej pomocy i przy apteczkach, w widocznych miejscach, wywieszono instrukcję o udzielaniu pierwszej pomocy w razie wypadku oraz wykaz pracowników przeszkolonych w udzielaniu pierwszej pomocy przedlekarskiej, którym powierzono obsługę punktów pierwszej pomocy medycznej i apteczek,

3) ustalenie liczby, usytuowania i wyposażenia punktów pierwszej pomocy, w porozumieniu z fachowym pracownikiem ochrony zdrowia, np. lekarzem sprawującym profilaktyczną opiekę zdrowotną nad pracownikami.

UWAGA! Dopilnuj, by punkty pierwszej pomocy medycznej zostały urządzone co najmniej w pobliżu pracowni (chemicznych, fizycznych), sali gimnastycznej.

Umiejscowienie szkolnych apteczek

Do Twoich obowiązków w związku z umiejscowieniem i wyposażeniem apteczek należy:

1) umieszczenie apteczek w miejscach łatwo dostępnych i odpowiednio oznakowanych. Oprócz punktu pomocy przedlekarskiej w apteczki powinny być wyposażone także:

  • pokój nauczycielski,
  • laboratoria, pracownie,
  • warsztaty szkolne,
  • pokój nauczycieli wychowania fizycznego,
  • pokój kierownika internatu (bursy),
  • kuchnia,

2) skonsultowanie z lekarzem wyposażenia apteczek i instrukcji udzielania pierwszej pomocy. Opinia taka ma charakter konsultacyjno-doradczy. Nie poniesiesz konsekwencji, jeśli nie uwzględnisz tych propozycji.

UWAGA! Pamiętaj, że w zasobach apteczki nie mogą znajdować się leki ani preparaty dopuszczone do stosowania wyłącznie na zlecenie i pod kontrolą lekarza.

Źródło: elettery.pl

niedziela, 23 stycznia 2011 19:33

Omdlenie - objawy i pierwsza pomoc

Opublikowane przez Zbyszek
sxc.hu

Omdlenia występują często, ale jedynie niewielki odsetek osób z omdleniami poszukuje pomocy lekarskiej. Najczęściej w populacji ogólnej występują omdlenia odruchowe, zwłaszcza u osób młodych. Są to stosunkowo łagodne omdlenia, występujące w powiązaniu z bodźcami.

Zawsze jednak osoba, która doświadczyła omdlenia, powinna udać się do lekarza, aby wykluczyć przyczyny kardiologiczne, gdyż omdlenia wynikające z przyczyn kardiologicznych zwiększają ryzyko śmierci.

U wielu osób przyczyna omdleń pozostaje niejasna, mimo przeprowadzenia specjalistycznych badań. Statystyki pokazują, że każdego roku co najmniej 1 milion przypadków omdleń w Europie pozostaje niewyjaśniony1. Podstawą diagnozy jest przeprowadzenie wywiadu oraz wykluczanie chorób serca.

Ryzyko omdleń jest największe w wieku 15 - 25 lat, ale wtedy są to zazwyczaj łagodne omdlenia odruchowe. Ryzyko omdleń wzrasta ponownie po 70. roku życia. Często omdlenie jest wówczas wywołane więcej niż jedną przyczyną, na przykład spadkiem ciśnienia i chorobą serca.

W przypadku niewyjaśnionych nawracających omdleń najnowsze wytyczne Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego zalecają wszczepienie rejestratora arytmii już we wczesnej fazie diagnostyki przy braku wysokiego ryzyka nagłego zgonu, (jeżeli występuje wysokie ryzyko nagłego zgonu sercowego wdrażana jest procedura terapeutyczna - np. wszczepienie kardiowertera-defibrylatora) oraz w przypadku, gdy po wstępnej ocenie omdlenie pozostaje niewyjaśnione, 
a jednocześnie istnieje silne podejrzenie arytmii jako przyczyny omdlenia.

Urządzeniem, które pozwala na wykrycie arytmii serca jako przyczyny omdlenia, jest wszczepialny rejestrator arytmii (ILR). Jest to kilkucentymetrowe urządzenie elektroniczne wszczepiane podskórnie, które stale rejestruje kilkudziesięciominutowe okresy (pętle) EKG, jak w zapisie metodą Holtera. Dzięki ILR możliwe jest rejestrowanie wybranych fragmentów EKG według zaprogramowanych kryteriów lub po rejestracji włączonej przez chorego (np. po omdleniu), co pozwala na korelację objawów (omdlenia) z obrazem EKG. Czas monitorowania sięga powyżej 14 miesięcy. Zabieg przeprowadzany jest w znieczuleniu miejscowym. Pacjent trafia do szpitala zaledwie na kilka godzin.

Podczas wizyty u lekarza

  1. Najważniejszą sprawą w przypadku diagnozowania omdleń jest przeprowadzenie szczegółowego wywiadu.
  2. Należy dokładnie opisać lekarzowi sytuację w której doszło do omdlenia (np. nagła zmiana pozycji lub pozostawanie w pozycji stojącej przez dłuższy czas, wysiłek fizyczny).
  3. Należy powiedzieć czy wystąpiły objawy poprzedzające omdlenie (nie zawsze występują).
  4. Należy odtworzyć odczucia które poprzedzały omdlenie (zawroty głowy, kołatanie serca, nudności, silny stres, strach, poczucie paniki) i które wystąpiły po odzyskaniu przytomności.
  5. Należy poinformować o chorobach serca, padaczce lub chorobie Parkinsona (jeżeli zostały wcześniej zdiagnozowane) oraz o przyjmowanych lekach.
  6. Należy poinformować o przypadkach nagłych zgonów w rodzinie z powodu chorób serca lub 
    o chorobach serca w najbliższej rodzinie.
  7. Bezwzględnie należy udzielić informacji czy zdarzenie miało miejsce po raz pierwszy, a jeśli nie to w jakich okolicznościach i z jaką częstotliwością występowały omdlenia wcześniej.

Nie wszystkie przypadki utraty przytomności są omdleniami - diagnostyka

  1. Szczegółowy wywiad.
  2. Badanie przedmiotowe z pomiarem ciśnienia tętniczego (w pozycji leżącej i stojącej)
    i standardowe badanie EKG.
  3. W zależność od stwierdzonych nieprawidłowości lekarz może zalecić wykonanie: masażu zatoki tętnicy szyjnej u pacjentów powyżej 40 roku życia, monitorowania EKG metodą Holtera w przypadku podejrzenia omdleń arytmicznych, testu pionizacyjnego lub testu na stole pochyleniowym w przypadku podejrzenia omdleń odruchowych lub ortostatycznych.

Jeżeli zachodzi podejrzenie, że utrata przytomności nie jest omdleniem, ale inna formą utraty przytomności, lekarz zleca inne badania:

  • ocenę neurologiczną np. w przypadku podejrzenia padaczki,
  • badania obrazowe mózgu: tomografia komputerowa lub rezonans magnetyczny.

Ogólne zasady zapobieganie omdleniom

  1. Spożywanie dużej ilości płynów: 3,5 litra w zimie, 5-6 litrów w lecie - najlepiej jest nosić przy sobie małą butelkę wody.
  2. Jeśli nie ma nadciśnienia, to można i należy solić pokarmy do woli.
  3. Unikanie sytuacji wywołujących omdlenia w tym unikanie dusznych i tłocznych pomieszczeń.

Jak się zachować, gdy czujemy, że za chwilę możemy zemdleć

Jeżeli omdlenie poprzedzają objawy mamy kilka sekund na przygotowanie się. Przygotowanie się 
w dużej mierze zależy od sytuacji:

  1. Jeżeli jest to tylko możliwe, należy się położyć.
  2. Jeżeli w pobliżu jest druga osoba, dobrze żeby podłożyła nam coś pod nogi, tak aby były wyżej niż głowa i zaopiekowała się nami przez kilka chwil.
  3. Jeżeli nie możemy się położyć powinniśmy stojąc skrzyżować nogi najwyżej, jak to możliwe jednocześnie lekko się pochylając. W tym samym czasie należy postarać się wspinać na palce i zaciskać mięśnie nóg i pośladków. Ta swoista pompa mięśniowa poprawi powrót krwi do serca i przepływ krwi przez mózg. Jeżeli to tylko możliwe należy też na wysokości klatki piersiowej złączyć dłonie (np. poprzez zahaczenie palcami jednej dłoni o drugą) 
    i następnie próbować rozciągać je.
  4. Jeżeli jesteśmy w sytuacji, która nie pozwala nam na wykonanie powyższych czynności, dobrze jest powoli przyklęknąć na jedno kolano, udając np. że zawiązujemy sznurowadło, następnie zmienić kolano i „poprawić” drugie sznurowadło. Należy podnosić się bardzo powoli - przed wyprostowaniem strzepując jednocześnie pyłki z kolan.

Jak pomóc osobie, która przy nas straciła przytomność

W pierwszej chwili bardzo trudno jest ocenić sytuację i rozróżnić, czy to jest łagodne omdlenie i zaraz nastąpi powrót świadomości, czy też jest to zagrażająca życiu utrata przytomności (tzw. „zatrzymanie krążenia”).

  1. Osobę, która zemdlała należy położyć w pozycji bezpiecznej i zabezpieczyć głowę, podkładając coś pod nią.
  2. Trzeba sprawdzić, czy wyczuwalny jest puls i czy zachowane jest oddychanie. Jeżeli po 10-15 sekundach brak jest oddechu, pojawia się zasinienie twarzy i nadal nie ma wyczuwalnego pulsu, to należy wezwać pomoc i przystąpić do akcji reanimacyjnej - masaż serca i sztuczne oddychanie. Jeśli po następnych kilkudziesięciu sekundach nadal brak pulsu, oddychania i nie ma powrotu świadomości, to wszystko zaczyna wskazywać na to, że jest to zatrzymanie krążenia, które wymaga kontynuacji zabiegów reanimacyjnych, pomocy innych osób, użycia automatycznego defibrylatora (jeśli jest dostępny) i wezwania specjalistycznej pomocy.


Przypisy:

1. van Dijk N, Boer KR, Colman N, Bakker A, Stam J, van Grieken JJ, et al. High diagnostic yield and accuracy of history, physical examination, and ECG in patients with transient loss of consciousness in FAST: the Fainting Assessment study. J Cardiovasc Electrophysiol 2008;19(1):48-55

Źródło: biomedical.pl

poniedziałek, 13 grudnia 2010 10:40

Wiedza na wagę życia

Opublikowane przez Aleksandra Włodarczyk
Wiedza na wagę życia

Każdy może zostać bohaterem ratującym ludzkie życie. Jednocześnie każdy chciałby, żeby los mu takiej szansy nigdy nie dał. Ale kiedy dochodzi już do tragicznego zdarzenia – wypadku samochodowego, pożaru, wstrząsu anafilaktycznego – jest za późno na zastanawianie się, co w takiej sytuacji właściwie należałoby zrobić. To trzeba wiedzieć. Niestety zdarza się, że wiedza wyniesiona z filmów lub internetu, zamiast pomóc, prowadzi do pogorszenia stanu osoby poszkodowanej. Czy zatem lepiej nie robić nic? Nie, to najgorsze możliwe rozwiązanie!

Latem instruktor nauki jazdy z Suwałk uratował życie kursantowi, który doznał zawału serca. Instruktor wiedział, jak udzielać pierwszej pomocy, bo raz na pół roku przechodzi obowiązkowy kurs. W marcu tego roku 20-letni Krzysztof z Warszawy ocalił mężczyznę, który zachłysnął się wodą. Wykorzystując wiedzę z kursu pierwszej pomocy, przeprowadził poprawną reanimację do czasu przyjazdu karetki pogotowia. Kiedy pisały o nim gazety codzienne, prosił, by promować kursy, a nie jego osobę.

Kto nie marzy o tym, by ocalić czyjeś życie? To przecież tak, jakby ocalić cały świat! Dokąd nie staniemy przed sytuacją, która uczyni z nas albo bohatera albo nieboraka, wydaje nam się, że „jakoś” damy radę pomóc. Wszyscy chcemy wierzyć, że jeśli zdarzy się wypadek, to niedaleko szpitala, przychodni albo przynajmniej komputera podłączonego do sieci, żeby można było szybko sprawdzić, jak udzielać pierwszej pomocy. W praktyce, gdy przychodzi nam ratować czyjeś zdrowie lub życie, obok najczęściej nie ma ani placówki medycznej, ani lekarza, ani w ogóle nikogo, kto podpowiedziałby, co robić. Zostajemy sami, wyłącznie z tym, czego nauczyliśmy się na temat pierwszej pomocy.

Milion niepotrzebnych śmierci

Według brytyjskiej organizacji St. John Ambulance zajmującej się propagowaniem wiedzy o pierwszej pomocy, tylko w Wielkiej Brytanii można by rocznie ocalić 150 tys. osób, gdyby wszyscy obywatele mieli przynajmniej podstawową wiedzę o ratownictwie. Przedstawiciele Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy przekonują, że gdyby chociaż co dziesiąta osoba na świecie znała podstawy udzielania pierwszej pomocy, rocznie moglibyśmy uratować około miliona osób.

W wielu instytucjach publicznych raz na jakiś czas trzeba obowiązkowo przeprowadzać próbne alarmy pożarowe. Pracownikom zdarza się narzekać, że ćwiczenie dziwnych procedur ewakuacyjnych to strata czasu. Niezadowoleni bywają też ci, których szefowie wysyłają na cykliczne kursy pierwszej pomocy. Tymczasem ćwiczenie procedur wykorzystywanych w sytuacjach alarmowych naprawdę ma sens. Kiedy w grę będzie wchodził strach, chaos, panika i niewiarygodny pośpiech, każde przećwiczone wcześniej prawidłowe zachowanie okaże się na wagę złota. Poszkodowani w wypadkach samochodowych, od razu po wydarzeniu, nie umieją nawet powiedzieć, ile osób było wraz z nimi w samochodzie. Świadkowie zdarzeń, w których – mówiąc najprościej – leje się krew, tracą głowę do tego stopnia, że dzwoniąc po pomoc nie potrafią przypomnieć sobie swojego nazwiska, a co dopiero pamiętać, jak poprawnie przeprowadzić reanimację. Pięć wdechów, jedno uciśnięcie serca, a może trzydzieści wdechów i dwa uciśnięcia?

Najlepiej, by wiedza z zakresu pierwszej pomocy została wdrukowana do tego stopnia, byśmy mogli ją wykorzystać nawet w najbardziej nieoczekiwanej sytuacji i czasie. Właśnie dlatego sucha wiedza z encyklopedii może nie wystarczyć, gdy zdarzy się nieszczęście. Procedury ratunkowe warto wielokrotnie przećwiczyć na manekinie. Jak żartują kursanci, od zabiegów ratunkowych żaden manekin jeszcze nie „ożył”, ale za to pośrednio pomógł uratować mnóstwo osób.

– Każdy, kto chce być pewnym swoich umiejętności, powinien regularnie uczestniczyć w kursach pierwszej pomocy – mówi właściciel firmy szkoleniowej STAY&PLAY i autor bloga o ratownictwie, Grzegorz Nowak. – Odbycie takiego szkolenia raz w życiu nie wystarcza. Tak naprawdę kurs pierwszej pomocy powinien być odnawiany co roku, maksymalnie co dwa lata, jak zaleca Polska Rada Resuscytacji. Osoby niezwiązane z medycyną bardzo rzadko mają okazję do udzielania pierwszej pomocy, dlatego u nich ta wiedza – przecież na wagę ludzkiego życia – ulatuje bardzo szybko. Niestety, żadne przepisy w Polsce nie obligują obywateli do regularnych szkoleń z zakresu ratowania życia. W praktyce sytuacja wygląda tak, że wielu ludzi ostatni raz miało szkolenie z pierwszej pomocy kilka, a nawet kilkanaście (!) lat temu – mówi.

Pastą do zębów w oparzelinę

Z wiedzą o udzielaniu pierwszej pomocy jest – mimo kampanii promujących konieczność zdobywania wiedzy w tym zakresie – tak kiepsko, że zdarza się, iż świadkowie sytuacji zagrożenia życia narażają poszkodowanych bardziej niż sama sytuacja. Ratownicy medyczni niechętnie mówią o tym, jakie błędy najczęściej popełniają ludzie nieudolnie próbujący udzielić pierwszej pomocy.

– To zaniechanie udzielenia pierwszej pomocy powinno się piętnować, a nie, nawet nieudolne, jej próby – mówi Grzegorz Bogusz z Centrum Szkolenia Ratownictwa EDU-MED. – Co roku w całej Europie dochodzi do 700 tysięcy przypadków nagłego zatrzymania krążenia. Uważam, że czynności wykonywane przez laika przed przyjazdem karetki, nawet jeśli nie są w 100, a tylko w 30% skuteczne, zawsze dają poszkodowanemu szanse większe od zera. Ratownicy przyznają jednak, że brak podstawowej wiedzy o pierwszej pomocy niekiedy przyczynia się do pogorszenia stanu poszkodowanego. Grzegorz Bogusz, podczas prowadzonych szkoleń z zakresu pierwszej pomocy, podaje zawsze przykład matki, która dwuletniemu dziecku posmarowała oparzenie miętową pastą do zębów, czym przysporzyła maluchowi dużo niepotrzebnego bólu. Tłumaczyła, że chciała „schłodzić” ranę. Jego zdaniem jednym z najbardziej typowych błędów jest niepotrzebna i niefachowa ewakuacja poszkodowanych w wypadkach komunikacyjnych. Pamięta starszego mężczyznę potrąconego przez samochód, który doznał złamania nogi w czterech miejscach. Świadkowie, zamiast zabezpieczyć miejsce zdarzenia do czasu przyjazdu karetki, zaprowadzili staruszka na przystanek, by tam czekał na pomoc. Kiedy ta się pojawiła, ofiara wypadku z bólu nie mogła nawet mówić. Bogusz podkreśla, że błędy biorą się zarówno z braku wiedzy, jak i lęku przed odpowiedzialnością prawną. Boimy się zaszkodzić poszkodowanemu, dlatego wolimy, aż zajmie się nim ktoś, kto wie, co robić.

Zdaniem Grzegorza Nowaka, autora bloga o ratownictwie, lista typowych błędów jest długa. Pomagamy nieumiejętnie głównie z braku wiedzy, trzymając się kurczowo sposobów stosowanych przez prababcie, często nie mających nic wspólnego z prawdziwym ratownictwem. Zdarza się zatem, że świadkowie podają poszkodowanym różne leki, zanim przyjedzie karetka, choć jedna z podstawowych zasad mówi, iż choremu nie powinno się podawać ani lekarstw, ani jedzenia, ani picia. Ratownicy wciąż ze zdumieniem przytaczają przykłady, że ofiary rażenia piorunem próbuje się zakopać w ziemi, by „wyciągnąć z niej prąd”. Wezwani na miejsce wypadku muszą czasem zaczynać akcję ratowniczą od podania środków uspokajających ofiarom, którym ktoś – w dobrej wierze – próbował usztywniać złamaną kończynę, przysparzając im nieludzkiego bólu. Próbując pomóc osobie przechodzącej atak serca, świadkowie często układają ją na płasko, zwiększając tym samym obciążenie serca i przyczyniając się do szybszego rozwoju zawału. Niestety, dość częstym błędem jest też ratowanie osób poszkodowanych, bez dbałości o własne bezpieczeństwo.

Jednak według Grzegorza Nowaka największym z błędów, jaki można popełnić będąc świadkiem zagrożenia zdrowia lub życia, to nie robić nic.

Mity o pierwszej pomocy

Nie tylko Polacy mają kłopoty z udzielaniem pierwszej pomocy. Badania przeprowadzone w Wielkiej Brytanii dowiodły, iż wiedza obywateli o pierwszej pomocy jest nie tyle niewystarczająca, co w wielu wypadkach oparta na szkodliwych mitach. Twórcy ankiety ustalili miedzy innymi, że:

• 53% brytyjskich rodziców chce pomagać dziecku, któremu w drogach oddechowych utkwiło pożywienie, trzymając je za stopy do góry nogami i palcami otwierając usta. Zdaniem ratowników, w ten sposób można poranić gardło dziecka lub spowodować obrażenia głowy, bowiem podczas tego typu „akcji ratunkowej” dziecko łatwo upuścić.

• Jeden na pięciu Brytyjczyków uważa, że na oparzoną skórę należy nałożyć warstwę masła lub margaryny. W rzeczywistości, działając w ten sposób, utrudniamy gojenie się rany i przysparzamy pacjentowi bólu, którego doświadczy, gdy lekarz będzie zmuszony usunąć nałożony przez nas tłuszcz.

• Większość badanych uważa, że z ran trzeba jak najszybciej usuwać ciała obce. Tymczasem w ten sposób można spowodować trudny do powstrzymania krwotok i doprowadzić rannego do śmierci z wykrwawienia. Obiekty znajdujące się w ranie powinni usuwać wyłącznie lekarze.

• Zdecydowana większość badanych twierdziła, że każdą osobę, u której ustało krążenie i funkcje oddechowe, można uratować poprzez sztuczne oddychanie. Faktycznie, może ono uratować życie, ale nie w każdym przypadku. Przywrócenie funkcji życiowych będzie zależeć od wielu czynników – czy obok sztucznego oddychania zastosowano masaż serca, jak szybko na miejsce dotarli ratownicy medyczni, jaka była przyczyna ustania funkcji życiowych.

• Jedna trzecia badanych na odmrożenia zastosowałaby gorący prysznic. Takie działanie mogłoby tylko pogłębić już istniejące uszkodzenie tkanki. Odmrożone miejsce można ocieplać np. poprzez przebywanie w ciepłym pomieszczeniu, okrycie dodatkową sztuką odzieży, ale nie poddawać działaniu gorąca.

Z udzielaniem pierwszej pomocy nie najlepiej radzą sobie również Amerykanie. Ich wiedza o ratownictwie pochodzi głównie z filmów. Z kreskówek nauczyli się, że na podbite oko należy przyłożyć surowy stek, a osobie odkopanej spod lawiny wlać do ust alkohol, tak jak to robił sympatyczny bernardyn ratownik. Z westernów przeciętny Amerykanin wie, że życie osoby ugryzionej przez jadowitego węża można uratować wysysając jad z rany. I tak każdego roku do szpitali trafia kilkaset osób, które zanieczyściły rany bakteriami, przykładając do nich mięso, zaś przynajmniej kilkadziesiąt umiera w wyniku wchłonięcia przez skórę jadu węży. Nieszczęśni ratownicy ugryzionych nie zdają sobie sprawy, że jad węża przenika do krwioobiegu ofiary w ciągu kilku sekund, zatem chcąc usunąć truciznę musieliby wyssać całą krew. Nie wiedzą też, że nie muszą połykać jadu, by sami znaleźć się w niebezpieczeństwie – wystarczy kontakt przez delikatny nabłonek w ustach…

Najwięcej ofiar pochłaniają jednak dwa mity, które – nie wiedzieć czemu – zakorzeniły się w świadomości Amerykanów. Wiele osób uważa, że jedynym sposobem na odblokowanie dróg oddechowych duszącej się osoby jest wykonanie nacięcia w jej gardle i wprowadzenia tam rurki, choćby wyciągniętej z długopisu. Lekarze zdecydowanie tego zabraniają, bowiem tracheotomia (bo tak nazywa się nacięcie tchawicy) jest skomplikowanym zabiegiem, który może być bezpiecznie przeprowadzony tylko przez osobę wysoko wykwalifikowaną. Wykonywania tracheotomii nie uczy się na żadnym kursie pierwszej pomocy. Ratownicy wiedzą, że zabieg wykonany przez amatora może się okazać tragiczny w skutkach. Zdarza się, że „dobrzy Samarytanie”, próbując wyciąć otwór w tchawicy, przecinają tętnicę szyjną ofiary, a jeszcze częściej duszą poszkodowanych ich własną krwią, która przez przecięte naczynia i żyły płynie do dróg oddechowych.

Drugi mit każe osobie cierpiącej na drgawki włożyć coś do ust, „by nie odgryzła sobie języka”. Świadkowie pchają ofiarom do ust wszystko, co znajdą w pobliżu – portfele, książki, klucze, patyki. Zdarza się, że w ten sposób blokują ofierze dostęp powietrza, duszą ją. Lekarze stanowczo odradzają wkładania różnych przedmiotów do ust osób cierpiących na drgawki, tłumacząc, że nawet w takim stanie mózg chorego ma możliwość kontrolowania czynności dróg oddechowych.

Czy to znaczy, że nie posiadając żadnej wiedzy o pierwszej pomocy, nie powinniśmy w ogóle zabierać się do działania w sytuacji kryzysowej? Nie!

Ratuj z głową

Brytyjski „The Guardian”, publikując listę najbardziej popularnych i szkodliwych mitów o pierwszej pomocy, na pierwszym miejscu umieścił pogląd „karetka zaraz przyjedzie”. Z badań St. John Ambulance wynika, że około jedna czwarta z nas, widząc wypadek…, nie robi nic, czeka, aż zjawi się profesjonalna pomoc. Trzy czwarte świadków sytuacji zagrożenia zdrowia lub życia nie jest pewna, jakie działania powinna podjąć.

Najgorsze, co możemy zrobić, widząc człowieka wymagającego pomocy medycznej, to stać bezczynnie w przekonaniu, że „ktoś zaraz coś zrobi”. Karetka nie przyjedzie, jeżeli nikt po nią nie zadzwoni. Co interesujące, prawdopodobieństwo, że ktoś wezwie ambulans, jest odwrotnie proporcjonalne do liczby świadków zdarzenia. Im więcej osób, tym świadkowie mają silniejsze przekonanie, że pomoc już została wezwana. Gdy ktoś potrzebuje interwencji lekarskiej, trzeba dzwonić na numery alarmowe bez obawy, że nasze zgłoszenie będzie którymś z kolei. Jeśli nie jesteśmy pewni, czy zdarzenie faktycznie wymaga interwencji lekarzy lub ratowników medycznych, zapytajmy o to dyspozytora pogotowia.

Dzwoniąc po karetkę, należy podać dane najlepiej w takiej kolejności:

• dokładny adres,

• zdarzenie,

• liczbę poszkodowanych,

• stan poszkodowanych,

• swoje nazwisko i numer telefonu.

Dzięki temu dyspozytor będzie wiedział, gdzie jaki rodzaj karetki i ile ewentualnie jednostek wysłać. Zanim przyjedzie profesjonalna pomoc, zawsze możemy w jakiś sposób pomóc poszkodowanemu. Jeśli nie potrafimy robić nic innego, a dyspozytor pogotowia nie udzielił nam żadnych instrukcji, możemy przynajmniej zostać z poszkodowanym, i o ile jest przytomny, starać się go uspokoić. Czy doznał krwotoku, czy zatrucia – na pewno boi się o siebie i nasza obecność może się dla niego okazać bezcenna. Ważne, by nie pogarszać jego stanu psychicznego, okazując bezradność i panikę. Po wezwaniu karetki dajmy mu odczuć, że sytuacja jest pod kontrolą, a pomoc jest już w drodze.

Przede wszystkim nie traćmy wiary we własne możliwości. Niektórzy w sytuacji krytycznej tracą głowę, ale zdaniem Grzegorza Bogusza, silny stres często działa na korzyść świadków zdarzenia. – Wyrzut adrenaliny usprawnia przepływ krwi przez naczynia mózgowe, co sprawia, że przez kilka pierwszych minut myślimy szybciej i jaśniej – mówi ratownik. – Jeśli posiadamy wówczas jakąkolwiek wiedzę i doświadczenie, po prostu łatwiej takie „ślady pamięciowe” błyskawicznie odszukać i wykorzystać. Oczywiście pod warunkiem, że istnieją.

Bogusz potrafi z pamięci wyliczyć sytuacje z ostatnich tygodni, w których przypadkowi świadkowie uratowali czyjeś życie. – Uczestnicy jednego z naszych kursów, pracownicy zakładu produkującego kostkę brukową, a więc robotnicy z wykształceniem zawodowym, kilka tygodni po kursie podjęli skuteczne działania u kolegi z zawałem – opowiada. – Kiedy pojawił się u niego ból w klatce piersiowej, zareagowali prawidłowo: uspokoili, zapewnili dostęp świeżego powietrza i wcześnie zaalarmowali pogotowie. Zanim zespół ratownictwa dotarł na miejsce, niezbędne było rozpoczęcie resuscytacji. Dzięki ich działaniom zespół przybyły na miejsce mógł od razu rozpocząć zaawansowane czynności resuscytacyjne, które szybko spowodowały powrót spontanicznego krążenia u poszkodowanego. Gdyby czekali z założonymi rękami, po 4 minutach ich kolega już by nie żył.

Procedury ratunkowe należy systematycznie ćwiczyć. Można to robić np. podczas mistrzostw w udzielaniu pierwszej pomocy organizowanych przez PCK.

Uczestnicy wypadków komunikacyjnych do tego stopnia tracą głowę, że nie pamiętają ani podstawowych procedur ratunkowych, ani numeru telefonu, pod który zadzwonić po pomoc.

ABC pierwszej pomocy

Udzielając pierwszej pomocy, niezależnie od sytuacji, na pierwszym miejscu należy zawsze stawiać swoje własne bezpieczeństwo – radzi Grzegorz Nowak ze STAY&PLAY. – W środowisku ratowniczym funkcjonuje powiedzenie „dobry ratownik to żywy ratownik”. Jeśli nam samym się coś stanie, to możliwe, że nikt nie wezwie zespołu ratownictwa medycznego, nie udzieli pomocy poszkodowanym, a my sami stracimy zdrowie czy nawet życie, chcąc pomóc innym. Dlatego też pomocy powinno się udzielać dopiero po zabezpieczeniu miejsca zdarzenia, upewnieniu się, że nic więcej nie zagraża, założeniu rękawiczek ochronnych (lateksowe lub nitrylowe). Do wykonywania oddechów ratowniczych przy resuscytacji krążeniowo-oddechowej powinno wykorzystać się specjalne maseczki ochronne.

Podstawowe zabiegi resuscytacyjne u dorosłych

Sprawdź, czy poszkodowany jest przytomny, potrząśnij go za ramię i zapytaj, czy wszystko w porządku. Jeśli nie reaguje, wezwij pomoc. Następnie odwróć go na plecy i udrożnij drogi oddechowe, odginając głowę do tyłu i unosząc żuchwę. Sprawdź, czy nic nie blokuje dróg oddechowych. W ustach lub przełyku może tkwić pokarm lub wymiociny, usuń je. Sprawdź, czy poszkodowany oddycha – zbliż policzek do ust poszkodowanego, obserwuj ruchy klatki piersiowej, staraj się usłyszeć oddech i poczuć go na policzku. Jeśli go nie wyczuwasz, zaalarmuj służby ratownicze, a zaraz potem niezwłocznie rozpocznij resuscytację. Ułóż nadgarstek na środku klatki piersiowej (na mostku, dwa palce powyżej łuku żebrowego), na nim nadgarstek drugiej ręki. Spleć palce obu dłoni. Uciskaj mostek, zachowując wyprostowane łokcie i przenosząc ciężar ciała na nadgarstki. Uciśnięcia wykonuj w cyklach 30:2 – 30 uciśnięć, 2 wdechy ratunkowe. Po każdej serii uciśnięć udrażniaj drogi oddechowe, odginając głowę. Wdech ratunkowy wykonuje się obejmując swoimi ustami usta poszkodowanego i zatykając mu palcami nozdrza. W ciągu minuty powinno się wykonać około trzech cykli.

Resuscytację należy prowadzić do momentu przyjazdu karetki lub do przywrócenia prawidłowego oddechu.

Nie wolno: wykonywać resuscytacji na miękkiej powierzchni, np. łóżku. Nie ma potrzeby sprawdzania tętna ani sprawdzania oddechu przy pomocy lusterka. Nie powinno się przerywać resuscytacji w razie złamania żeber, w takim wypadku należy tylko zmniejszyć nacisk.

Użądlenia

Jeżeli mamy powody podejrzewać, że użądlony jest uczulony lub jeśli doszło do użądlenia w język, gardło, szyję, podniebienie lub wewnętrzną stronę policzka, przed przystąpieniem do udzielania pierwszej pomocy powinniśmy zadzwonić po pogotowie lub poprosić, by zrobił to ktoś inny. W każdym wypadku żądło najlepiej wyciągnąć pęsetą lub szczypczykami, starając się go nie uciskać. Jeżeli poszkodowany jest uczulony, być może ma przy sobie leki, które trzeba mu pomóc zażyć. W każdym przypadku ranę należy zdezynfekować, można też posmarować maścią przeciwobrzękową, a jeśli nie jest dostępna – po prostu schłodzić lodem. O ile chory jest przytomny, można mu podać dwie rozpuszczone tabletki Calcium, czyli wapna medycznego do picia, i kostkę lodu do ssania, co powinno odpowiednio zmniejszyć uczucie swędzenia i obrzęk dróg oddechowych. Jeśli chory jest uczulony lub doszło do użądlenia w któreś z wcześniej wymienionych miejsc, nie wolno zostawiać go samego, trzeba stale monitorować jego stan. W razie konieczności należy podjąć reanimację.

Wstrząs anafilaktyczny

Reakcja anafilaktyczna u osoby uczulonej jest odpowiedzią na kontakt z alergenem (mogą to być np.: orzechy, skorupiaki, produkty zbożowe, aspiryna czy wydzielina owadów). Objawia się świądem, rumieniem, obrzękami twarzy i szyi, spadkiem ciśnienia tętniczego, dusznością, niekiedy bólami brzucha, wymiotami i biegunką. Do wstrząsu anafilaktycznego, nawet pełnoobjawowego, czyli z zatrzymaniem krążenia i oddychania, może dojść w ciągu zaledwie kilkunastu sekund.

U osoby poszkodowanej należy sprawdzić funkcje życiowe i ułożyć ją na plecach z nogami lekko uniesionymi do góry. Zadzwonić po karetkę. Zlecić komuś lub poszukać osobiście, czy poszkodowany nie ma przy sobie leków (może to być gotowa do użycia strzykawka zawierająca adrenalinę lub leki przeciwhistaminowe w tabletkach, np. Zyrtec, Claritine; doustnie nie wolno podawać leków osobom nieprzytomnym!). W razie konieczności należy podjąć czynności reanimacyjne.

Poparzenia co najmniej drugiego stopnia

Poparzenia drugiego stopnia rozpoznamy po tworzących się na skórze pęcherzach. Jeśli skóra jest sucha, biała lub szara, a chory nie ma w niej czucia, oznacza to, że doszło do poparzeń trzeciego stopnia. Każde oparzenie w okolicy twarzy, dłoni, stóp, szyi, krocza lub zgięcia stawów oraz każde rozległe oparzenie wymaga interwencji lekarza.

Jeśli ubranie poszkodowanego pali się lub tli, trzeba je ugasić, najlepiej przykrywając je np. wełnianym kocem lub kurtką (do tego celu nie używamy gaśnicy, ubrań z włókien syntetycznych i kocy z polaru). O ile ubranie nie wtopiło się w ciało, ostrożnie je zdejmujemy. Jeśli przywarło do skóry, nie odrywamy go na siłę, możemy tylko odciąć kawałki odzieży, które nie przywarły do skóry. Oparzoną część ciała ochładzamy chłodną wodą przez 10-20 minut. Na wyschniętą skórę można nałożyć opatrunek hydrożelowy, a jeśli takiego nie mamy, możemy użyć innego, suchego i jałowego opatrunku.

Nie wolno: smarować oparzeń tłuszczami, przekłuwać pęcherzy, w oczekiwaniu na karetkę podawać poszkodowanemu leków albo zostawiać go samego.

Uderzenie pioruna

Rażenie pioruna często powoduje poparzenia, a niekiedy gwałtowne zatrzymanie akcji serca. Bez względu na to, czy poszkodowany jest przytomny, czy nie, należy wezwać karetkę. Do czasu przyjazdu karetki należy w razie konieczności prowadzić reanimację.

Nie wolno: zakopywać ofiary porażenia w ziemi.

Utonięcie/podtopienie

Po wstępnej ocenie sytuacji należy wezwać karetkę lub poprosić kogoś z obecnych, by to zrobił. Zawsze, gdy doszło do wciągnięcia wody do płuc, konieczna jest interwencja lekarska. Tonącego należy w sposób możliwie najbardziej bezpieczny wyciągnąć z wody. Można do tego celu użyć koła ratunkowego, liny, drąga lub osobiście holować poszkodowanego do brzegu. Ale uwaga – nie należy podpływać do przytomnej osoby tonącej od przodu! Może ona wówczas kurczowo złapać ratownika i pociągnąć na dno. Lepiej utrzymywać dystans, odpływając w stronę brzegu, lub podpłynąć od tyłu. Jeżeli poszkodowany jest nieprzytomny, pierwszy sztuczny oddech należy mu podać jeszcze w wodzie, tuż po wyciągnięciu na powierzchnię, kolejne na płytkiej wodzie. Po wyciągnięciu poszkodowanego na brzeg, w razie konieczności, trzeba rozpocząć reanimację. Nie jest do tego konieczne usuwanie wody z przewodu pokarmowego. Dopiero, gdy uda się nam przywrócić krążenie i oddychanie, poszkodowanego należy ułożyć na boku, by mógł bezpiecznie zwymiotować połkniętą wodę. W oczekiwaniu na karetkę trzeba stale kontrolować stan poszkodowanego. Należy go okryć ciepłym kocem lub ubraniem, by zapobiec wychłodzeniu.

Uraz połączony z gwałtownym wypływem krwi

Sprawdzamy stan poszkodowanego: czy jest świadomy, czy oddycha, czy możemy wyczuć tętno. Wzywamy pomoc.

Jeśli mamy do czynienia z krwotokiem z którejś z kończyn, należy ją w miarę możliwości unieść ponad poziom serca, co pomoże zmniejszyć wypływ krwi. Ranę trzeba okryć czystym opatrunkiem (gazą, chustką, przy braku środków opatrunkowych nawet złożoną odzieżą poszkodowanego), przycisnąć go do rany, a następnie ciasno zabandażować. Jeśli krew przesącza się przez opatrunek, nie należy go zdejmować, a nałożyć kolejny i ponownie zabandażować. Jeśli po opatrzeniu kończyna jest blada, zimna, poszkodowany skarży się na ból i drętwienie, oznacza to, że opatrunek jest zbyt ciasny i należy go poluzować.

Krwawienie wewnętrzne bywa poważnym zagrożeniem dla życia i niestety bywa trudne do rozpoznania przez osoby bez przeszkolenia medycznego. Może dawać różne objawy. Niekiedy jest to zmiana barwy skóry na siną, często przyspieszone tętno, bladość, zaburzenia świadomości. Poszkodowany może też pluć lub wymiotować krwią. Taki rodzaj krwotoku może opanować jedynie lekarz. Pierwsza pomoc polega na ułożeniu poszkodowanego z lekko uniesionymi nogami, okryciu go i kontrolowaniu jego stanu do czasu przyjazdu karetki.

Nie wolno: wyciągać ciał obcych tkwiących w ranie (można je ustabilizować np. gazikami, a ranę zabandażować). O ile krwotok można zatamować w klasyczny sposób, poprzez ucisk w miejscu krwawienia, nie ma potrzeby uciskania tętnicy ani zakładania na zranioną kończynę opasek uciskowych. Zbyt wąską opaską uciskową można uszkodzić nerwy, mięśnie bądź naczynia krwionośne poszkodowanego. Stosuje się ją jako ostateczność, a także w razie amputacji – powinna wówczas mieć co najmniej 5cm szerokości.

Gwałtowne zatrucie

Objawy zatrucia często są niecharakterystyczne, jeżeli chory nie jest świadomy, trudno ustalić, czy, czym i w jaki sposób się zatruł. W ratownictwie medycznym stosuje się zasadę, że jeśli chory stracił przytomność i nie można znaleźć innej możliwej przyczyny tego stanu, jako jedną z hipotez trzeba rozważyć zatrucie. Objawami umożliwiającymi rozpoznanie zatrucia są: wymioty, biegunka, bóle brzucha, trudności w oddychaniu, zaburzenia świadomości, ból głowy, poszerzone źrenice.

Metody pomocy w przypadku zatrucia różnią się w zależności od tego, co spowodowało zatrucie. Kiedy możemy podejrzewać, że do zatrucia doszło drogą pokarmową, należy skontrolować stan chorego (świadomość, oddychanie, tętno) i wezwać pomoc. Jeśli poszkodowany jest przytomny próbujemy eliminować truciznę prowokując wymioty. Podajemy litr mocno osolonej wody, po czym drażnimy palcem tylną ścianę gardła. Jeśli poszkodowany jest nieprzytomny, kontrolujemy parametry życiowe, w razie potrzeby podejmujemy reanimację. Kiedy oddech i krążenie są zachowane, układamy poszkodowanego na boku i kontrolując jego stan, czekamy na przyjazd karetki.

W oczekiwaniu na karetkę możemy zabezpieczyć ewentualne wymiociny, wkładając ich próbkę do czystego pojemnika lub zebrać informacje o przyczynach zatrucia, np. zabezpieczyć opakowania po lekach, zapytać bliskich chorego, czym mógł się zatruć.

Nie wolno: prowokować wymiotów, jeśli poszkodowany jest nieprzytomny lub jeśli zatruł się środkami żrącymi bądź rozpuszczalnikami organicznymi.

Zawał serca

Objawami zawału serca mogą być: piekący ból w okolicy mostka, często promieniujący przez ramię do dłoni, uczucie ucisku i dławienia w klatce piersiowej, duszność, silny niepokój, bladość, nieregularny puls, niekiedy nudności i wymioty.

Sprawdzamy stan chorego i wzywamy karetkę. W oczekiwaniu na pomoc choremu należy ułatwić oddychanie, rozluźnić jego odzież, zapewnić dopływ świeżego powietrza. Należy go ułożyć w pozycji odciążającej serce, czyli z lekko podwyższonym tułowiem (np. na wpół opierając go o ścianę). Nie wolno go zostawiać samego, należy stale kontrolować jego funkcje życiowe i w razie potrzeby podjąć reanimację.

Nie wolno: układać chorego na płasko.

Źródło: www.medonet.pl

czwartek, 09 grudnia 2010 10:18

Zanim zaczniesz ratować

Opublikowane przez Damian-BHP
Zanim zaczniesz ratować

Dobrze byłoby, gdyby każdy z nas znał podstawy udzielania pierwszej pomocy, aby umieć zachować się w różnych przypadkach, które spotykamy w swoim życiu. Oto garść porad, które nam w tym pomogą.

Jeśli masz do czynienia z ofiarą tragicznego wypadku, zawsze stosuj się do poniższych zasad.

  • Najpierw ostrożnie zbadaj ofiarę. Podchodząc do poszkodowanego należy ocenić jego miejsce pod kątem bezpieczeństwa dla siebie i chorego (główna zasada to: bezpieczeństwo ratownika jest zawsze najważniejsze). Również ze względu bezpieczeństwa do leżącej ofiary podchodź od strony głowy.
  • Sprawdź jego reakcję. Spytaj się "Co się stało?", jeśli nie odpowie - uszczypnij go pod nosem.
  • Sprawdź: czy język, wydzieliny lub jakieś obce ciało nie blokuje dróg oddechowych ofiary? Jeśli drogi oddechowe nie są drożne, oczyść je. Delikatnie odchyl jego głowę do tyłu - często ten ruch przywraca normalny oddech.
  • Czy ranny oddycha? Jeśli nie, zastosuj sztuczne oddychanie.
  • Czy ma tętno? Jeśli nie ma, serce nie pracuje. Zastosuj reanimację.
  • Czy ma krwotok? Jeśli jest, staraj się go zatamować.

Jeśli przestało pracować serce, poszkodowany nie oddycha trzeba natychmiast wezwać pogotowie. W tym czasie druga osoba musi bez zwłoki rozpocząć ratowanie ofiary. Tak samo należy postąpić, kiedy mamy do czynienia z poważnym krwotokiem lub poważnym urazem głowy 

Jeśli jesteś sam, chwilę czasu na wezwanie pogotowia będziesz miał po wykonaniu pierwszych 4 serii reanimacji.

W niektórych przypadkach można bezpiecznie zmieniać położenie ciała rannego. Gdy jednak ofiara ma poważne obrażenia szyi lub pleców, nie wolno jej ruszać - chyba że ratujemy ją przed pożarem, wybuchem itp.

  • Sprawdź, czy ofiara nie ma uszkodzonego kręgosłupa.

U ofiar wypadków samochodowych zawsze musisz podejrzewać uszkodzenie kręgosłupa.

  • Dopilnuj, by ranny leżał i był spokojny.
  • Jeśli wymiotował - a masz pewność, że nie uszkodził kręgosłupa - ułóż go na boku w pozycji bocznej ustalonej, by się nie udusił.
  • Okryj go kocami lub płaszczami, by nie tracił ciepła.
  • Jeśli to konieczne, rozetnij ubranie. Nie zdzieraj ubrania z poparzonych miejsc, chyba że wciąż się tli.
  • Uspokój ofiarę i sam zachowaj spokój. To pozwoli rannemu opanować strach, dzięki czemu nie wpadnie w panikę.
  • Nie podawaj płynów osobie nieprzytomnej lub półprzytomnej, jak też osobie skarżącej się na ból brzucha ( obrażenia narządów wewnętrznych ).
  • Nie próbuj jej cucić, poklepując bądź potrząsając nią, ponieważ osoba taka po dojściu do siebie w pierwszym odruchu może spróbować ci oddać.
  • Wśród rzeczy ofiary poszukaj informacji o szczególnych jej problemach zdrowotnych - alergiach lub chorobach wymagających specjalnego postępowania - ewentualnie bransoletki lub wisiorka, które by o tym informowały.

Nie zabieraj ze sobą dokumentów poszkodowanego. Przekaż je lub lepiej wskaż gdzie leżą osobie upoważnionej (rodzina, policja).

Źródło: www.ratownictwo.win.pl

poniedziałek, 06 grudnia 2010 08:35

Schemat pierwszej pomocy

Opublikowane przez Damian-BHP
Schemat pierwszej pomocy

Schemat zgodny z wytycznymi Europejskiej Rady Resuscytacji 2005

Źródło: www.grm-k1.waw.pl

Patroni

Rejestracja

Warto przeczytać

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10

Ankieta

Jakie darmowe oprogramowanie BHP jest potrzebne?

Logowanie/Rejestracja